W zakopiańskim hotelu będzie jak w Himalajach

Posted by admin | Uncategorized | Monday 17 May 2010 8:02 am

To będzie pierwszy taki hotel w Polsce. W budynku przy Centralnym Ośrodku Sportu w Zakopanem powstanie 10 pokoi i sala treningowa z ciśnieniem atmosferycznym imitującym warunki, jakie są na 8 tys. m.n.p.m.

Trening wysokogórski w hotelu? Czemu nie. Taką ofertę przygotowuje hotel COS Zakopane. Skorzystają głównie himalaiści i zawodnicy uprawiający sporty wytrzymałościowe. Na dużych wysokościach ciśnienie atmosferyczne jest znacznie obniżone. Sportowcy wykorzystują takie warunki w celu zwiększenia wydolności organizmu.

Krzysztof Kisiel, trener polskich chodziarzy, budową pomieszczeń hipoksyjnych w Zakopanem jest zachwycony. – Treningi wysoko w górach są bardzo kosztowne. Dlatego zwykle wykorzystujemy tzw. hipoksję sztuczną. Sportowcy śpią w specjalnych namiotach hipoksyjnych lub korzystają z masek – tłumaczy Kisiel. – Dotąd nie było jednak w Polsce pomieszczeń hipoksyjnych. Jeśli powstaną w Zakopanem, skorzystamy na pewno! – dodaje trener.

Budowa pomieszczeń hipoksyjnych stanowi tylko część prac renowacyjnych hotelu, których łączny koszt wyniesie 30 mln zł. W planach są także nadbudowa piętra, dodatkowe pokoje, modernizacja odnowy biologicznej i budowa amfiteatralnej sali konferencyjnej na 168 osób. Prace remontowe ruszyły z początkiem kwietnia. – Zmienimy prawie wszystko, poza główną konstrukcją budynku. Po remoncie hotel będzie miał trzy gwiazdki – informuje zastępca dyrektora Ośrodka Przygotowań Olimpijskich COS w Zakopanem Jan Walkosz-Jambor. Remont ma się zakończyć w czerwcu 2011 r.

Będą promować Polskę w Londynie

Posted by admin | Uncategorized | Friday 14 May 2010 12:38 pm

Trzeba mieć irokeza, świetnie grać na skrzypcach, urodzić się w Wielkiej Brytanii, zakochać w Polsce i zostać fanem Cracovii. A potem można jechać do Londynu i udowodnić, że polscy muzycy w kraju Beatlesów nie powinni mieć żadnych kompleksów.W Polsce muzyka powstaje w bardziej naturalnych okolicznościach niż w Anglii – wydaje się bliżej związana z życiem. Wieczorem idziesz na drinka, możesz coś zjeść, a gdzieś w tle grają muzycy – o to chodzi w tych jam session. Dlatego będziemy jedli polskie jedzenie i pili polski alkohol przy dźwiękach muzyki – mówi Nigel Kennedy.To właśnie brytyjski skrzypek patronuje ostatniej części festiwalu Wiosna Jazzowa Zakopane 2010, która wystartuje dzisiaj w kinie Sokół. Motto zakopiańskiego festiwalu brzmi: “Polska wyjątkowa perspektywa muzyczna”.Przez trzy dni w stolicy Tatr zagrają trzy generacje polskich muzyków. Koncerty w Zakopanem to z jednej strony jazzmani (m.in. Anna Maria Jopek, Kroke, Adam Pierończyk, Piotr Wyleżoł, Frittata, Janusz Muniak) i przedstawiciele rozrywkowych nurtów (Sebastian Karpiel-Bułecka z Zakopower), z drugiej klasycy (Janusz Olejniczak, Orchestra of Life).- Esencja polskiej kultury muzycznej to nie sama wirtuozeria i sprawność techniczna, ale w wielkim stopniu otwartość na różne style, wyobraźnia pozwalająca na czerpanie z różnorodnych wpływów muzycznych, autentyczność, spontaniczność oraz radość muzykowania – mówi Kennedy. – Biorących udział w festiwalu muzyków, choć reprezentują odmienne style, łączą właśnie te wartości.Ale zakopiańskie muzykowanie to zaledwie przymiarka do większej, zagranicznej ofensywy kulturalnej. Za dwa tygodnie muzycy przeniosą się ze stolicy Tatr do londyńskiego Southbank Centre. Nad Tamizą jazzmanom będzie towarzyszyć m.in. krakowski reprezentant klubowych brzmień DJ Krime, specjalizujący się w muzyce klezmerskiej zespół Kroke czy polska grupa breakdance’owa Missionaries of Rhythm.O tym, że artyści jadą pokazać się Anglikom z jak najlepszej strony, zdaje się mówić jeden z najbardziej ekscentrycznych projektów w wykonaniu Kennedy’ego: improwizowany koncert z zaprzyjaźnionymi muzykami do… projekcji meczu Polska – Anglia z 1973 roku. Wtedy Anglicy najpierw przegrali z Polakami w Chorzowie, potem zremisowali przed 100-tysięczną publicznością na Wembley i wreszcie po raz pierwszy w historii nie zakwalifikowali się do mistrzostw świata. Odważnie jak na prezentację polskiej kultury zakochanym w futbolu Anglikom.Na to brytyjski skrzypek jednak też ma wyjaśnienie. – Myślę, że piłka nożna i muzyka wykazują wiele podobieństw: piłka nożna łączy ludzi i muzyka też jest po to, żeby taki cel realizować. Poza tym obie łączą ludzi ponad podziałami narodowymi – mówi Kennedy. I dodaje: – Żyję w Polsce już od pewnego czasu i dobrze poznałem tamtejsze życie – od muzyki i futbolu po wspaniałe piwo i wódkę. Różnorodność życia muzycznego w Polsce wiele mi dała jako muzykowi. Chciałem przywieźć do Londynu trochę polskiej kultury i na chwilę zmienić Southbank Centre w miniaturową Polskę.Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków